Falla w Warszawie – najlepsze wegetariańskie wrapy, szakszuki pełne warzyw i średnie kimchi

Falla to wegetariańska restauracja ukryta w bocznej uliczce blisko ruchliwego i głośnego Krakowskiego Przedmieścia. Gdy się dobrze spojrzy można dostrzec z oddali nierzucające się w oczy logo lokalu. I naprawdę dobrze je zauważyć, bo w tym niepozornym lokalu można zjeść najlepsze wegetariańskie (i wegańskie) wrapy w Warszawie. Ja zjadłam już prawie wszystkie, ale moja przygoda z Fallą wcale nie wróżyła, że zajrzę tam drugi raz… Jednak bardzo dobrze, że jednak się przełamałam. Ale po kolei…

Menu w Falli

W fallowskim menu znajdziemy zarówno opcje wegańskie, jak i wegetariańskie (niektóre z nich mają opcję wegańską). Możemy tam znaleźć głównie hummusy (w tym klasyk lokalu – rękę fatimy, czyli różne hummusy, warzywa i podpłomyki), szakszuki, wrapy, wegetariańskiego burgera, koktajle z domowymi syropami i maceratami. Dostępne jest też menu sezonowe (zmieniające się zazwyczaj wraz z porą roku) z 4-5 dodatkowymi pozycjami i wrap miesiąca. Krótko mówiąc – jest z czego wybierać ;-)

W Falli byłam już kilka razy – pierwszy raz w lutym, po którym potrzebowałam małego odpoczynku, a potem w przeciągu ostatniego miesiąca trzy razy i czekam już na czwarty ;-)

Wrapy pełne kiszonek i falafeli

Moja przygodę z Fallą zaczęłam od wrapa kimchi (23 zł) – najbardziej pikantna opcja – z falafelami, hummusem, warzywami, szpinakiem i sosem umami. Choć wrap kimchi oznaczony jest papryczką to jest mało pikantny, bo generalnie kimchi Falli to według mnie najsłabsza pozycja całego lokalu. Cały wrap wypada świetnie, dzięki dużej ilości warzyw, nutce hummusowej i przede wszystkim przepysznych falafelach.

Wrapy z falli kocham też za sam placek tortillowy, który ma idealną grubość, jest miękki, a jednocześnie lekko chrupiący

Kolejnym wrapem, który jadłam był najbardziej klasyczny z całego menu, czyli falla wrap (18 zł) z falafelami, hummusem, warzywami i sosem orzechowym. Bardzo klasyczny, lekko orzechowy, delikatny przełamany wyrazistymi kiszonkami. Najbardziej bezpieczna opcja, ale bardzo smaczna. 

Hemp wrap (20 zł) skrywa w sobie specjalny rodzaj falafela, który jest z dodatkiem zielonego groszku, mięty i nasion konopi. Nie ma diametralnej różnicy smakowej między klasycznymi falafelami, a tymi, ale można wyczuć lekką nutkę mięty i groszku. Wrap jest podawany z sosem musztardowo-miodowym, więc jeżeli lubicie lekko słodycz w wytrawnych daniach to na pewno Wam posmakuje. Dla mnie na razie faworytem wśród wrapów z falafelami jest klasyczny falla wrap – po prostu pyszny falafel i sos orzechowy wystarczą mi do szczęścia.

Ostatnim wrapem, którego w Falli spróbowałam był vegap wrap (22 zł), czyli wegański gyros w tortilli. Gyros jest z przyrządzany z kostki sojowej i to najbardziej mięsny wegański wymysł, który jadłam w życiu. We wrapie można znaleźć solidną porcję bardzo dobrze doprawionej kostki, której smak łagodzą świeże pomidory i ogórek z sosem czosnkowym i ostrym, ja jednak nie nazwałabym tego sosu ostrym ;-) Jednak cały wrap to naprawdę świetna alternatywa dla mięsnego kebabu, który naprawdę zaskakuje mięsnym smakiem i który wiem, że znajdzie się na moim talerzu przy następnej wizycie ;-)

Mocno pomidorowe szakszuki

Inną bardzo popularną fallową propozycją są szakszuki – można je zamówić w wersji klasycznej z serkiem labneh (19 zł), meksykańskiej z fasolą, kaktusem i guacamole (26 zł) albo włoskiej z pesto z oliwkami (25 zł). Wszystkie podawane są z pitami z takiego samego ciasta jak do wrapów, więc są pyszne i idealnie chrupiące. Mój S. zdecydował się raz na wersję włoską i niestety to sprawiło, że nie chciał do Falli iść drugi raz. 

Szakszuka fallowa jest pełna warzyw i właściwie właśnie pomidory i dodatki są tutaj ważniejsze niż same jajka, co mojemu S. się bardzo nie spodobało. Powiedział, że czuł się, jakby jadł zupę… Ja się z tym nie zgodzę, bo szakszuka była przepyszna – fakt faktem dominowały w niej warzywa, ale sos pomidorowy był dobrze przyprawiony, lekko pikantny, a całość naprawdę pyszna. 

Ostatnio udało mi się spróbować szakszuki meksykańskiej i muszę powiedzieć, że to był prawdziwy ogień. Przy pierwszych kęsach nie czuć tej ostrości, ale potem już nie można od niej uciec i nie wiadomo czy bierze się z papryczek jalapeno czy z sosu. Niemniej jednak to zdecydowanie szakszuka dla wielbicieli warzyw – pełna jest pomidorów, papryki, fasoli, kaktusa, a duża łyżka guacamole na wierzchu jest wybawieniem od tej wszechogarniającej ostrości. Czuć, że są tam gdzieś jajka i od czasu do czasu widać płynące żółtko łączące się z sosem, ale zdecydowanie tutaj dominują warzywa. Polecam wielbicielom pikantnych dań i duszonych warzyw :-)

Warzywne przystawki

Z przystawek pokusiło mnie, żeby spróbować fallowego kimchi (7 zł) razem z kimchi wrapem. Nie wiem czy był to gorszy dzień, ale to kimchi było po prostu słabe – mało pikantne i mało wyraziste.  We wrapie ratowały go pyszne falafele, sosy i tortilla, ale jako samodzielna przystawka ja zdecydowanie nie polecam.

Natomiast reszta ich kiszonek (7 zł) to już inna historia – warzywa są chrupiące, lekko pikantne i naprawdę smaczne. Jako dodatek do wrapa to naprawdę bardzo ciekawa propozycja, a podobno kiszonki to samo zdrowie, więc warto wcinać.

Soczysty wegański grill – propozycja sezonowa

Będąc jeszcze latem w Falli trafiliśmy na sezonową ofertę z wegańskim grillem, w którym mój S. się zakochał i który ogłosił najlepszym wegańskim daniem, które jadł w życiu. Była to wielka deska z bezmięsnym szaszłykiem („mięso” z kostki sojowej jak w vegapie), burgerem z buraka (który naprawdę smakował trochę jak wołowy!), grillowanej kukurydzy, szaszłyka warzywnego i coleslawem. Deska zrobiła nie tylko wrażenie swoją wielkością, ale wszystkie jej elementy były naprawdę smaczne, dobrze przyprawione i wyraziste. Jeżeli jesteście albo znacie zatwardziałego mięsożercę warto go albo ją na takie danie zabrać – na pewno będzie duże zaskoczenie, że to wszystko bez mięsa ;-)

Słodkie desery

W Falli do wyboru z deserów zawsze jest baklava (7 zł) i jakiś deser dnia (12 zł). Ja spotkałam się z baklavą czekoladową – wilgotna, mocno czekoladowa, ale nie gorzka – wręcz wykwintna i rozpływająca się w ustach. Jest naprawdę mała, a bardzo smaczna, więc warto spróbować nawet jeśli wydaje się, że po wrapie nie ma już miejsca na nic więcej ;-)

Miałam też okazję spróbować sernika z białą czekoladą i mascarpone z owocami. I muszę powiedzieć, że był to jeden z najbardziej puszystych, idealnie słodkich i pysznych serników, które jadłam w życiu! Jednak to też zależy od dnia – kiedy drugi raz się na niego wybrałyśmy już nie był taki puszysty i wbrew zapewnieniom Pani kelnerki nie było to to samo. Był smaczny, ale to nie był ten puszek, który jadłyśmy miesiąc wcześniej ;-)

Obsługa i lokal

Jak można zauważyć – w Falli wylądowałam już wiele razy i stety niestety spotkałam się z różną obsługą. Większość jest uprzejma, ale spotkałam się też ze średniomiłą obsługą:

  • Najbardziej pamiętam sytuację, kiedy zrobiliśmy rezerwację (o możliwości której razem z podanym telefonem jest informacja na facebooku) po czym w lokalu Pani kelnerka z lekkim prychnięciem oznajmiła, że musiało mi się coś pomylić, bo oni nie przyjmują rezerwacji. Ok… A zaglądała Pani ostatni na fanpage? I kto w takim razie przyjął naszą rezerwację kilka dni przed?
  • I drugi raz z pierwszej wizyty, kiedy weszliśmy praktycznie do pustego lokalu (to była zima, ok. 12 więc dość wcześnie) i w dwójkę usadowiliśmy się przy 4-osobym stole. Lokal był poza nami pusty i ja rozumiem, że zaraz mógł przyjść nawał ludzi, ale Pani zamiast normalnie zapytać nas czy możemy się przesiąść powiedziała, że musimy zmienić miejsce. Może się trochę czepiam, ale w końcu jestem gościem w restauracji, więc nie miło, kiedy ktoś mówi mi w niej, że muszę coś zrobić.

Jednak to też takie małe sytuacje, które się pamięta, ale na pewno nie takie, przez które nie miałabym wrócić na dobre jedzenie ;-)

Sam lokal jest dość spory, ale stoliki są dość ciasno upchane, przez co brak w nim kameralności i chcąc nie chcąc słyszy się gości obok. Dla mnie więc to raczej miejsce, żeby zjeść i iść dalej, ale jak komuś to nie przeszkadza to można sobie posiedzieć ;-)

Podsumowując – Falla robi przepyszne wrapy i mocno warzywne aromatyczne szakszuki, ma jedne z najlepszych falafeli w mieście, idealnie robi mięso z niemięsa, serwuje średnie kimchi, czasem można zjeść tam najlepszy i najbardziej puszysty sernik ever i zawsze dobrą baklavę, czasem można się w niej natknąć na obsługę z gorszym dniem, ale zawsze warto wracać.

Gdzie? ul. Oboźna 9, Warszawa
Godziny otwarcia – pn.-czw. od 12.00 do 22.00, pt.-sob. od 12.00 do 23.00, ndz. 12.00-21.00
Ich fanpage (można zobaczyć menu ;))
Ile wziąć kasy? Na osobę ok. 40 zł (danie+napój)

Drukuj


1 thought on “Falla w Warszawie – najlepsze wegetariańskie wrapy, szakszuki pełne warzyw i średnie kimchi”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *