Gdzie zjeść najlepsze lody w Warszawie?

Gdzie zjeść najlepsze lody w Warszawie?

Już wielokrotnie męczyłam mojego S. (rodowitego warszawiaka!), gdzie zjeść najlepsze lody w stolicy. I choć poza nieśmiałym pobąkiwaniem, że nie wie przemykało czasem “Jednorożec”to jednak nie na tyle pewnie, żeby mnie ta odpowiedź przekonała. Bo jak się okazało – w Warszawie to raczej sporna kwestia i nie istnieje jednoznaczna odpowiedź na to pytanie. Więc w tym roku postanowiłam odwiedzić te najbardziej znane i polecane lodziarnie i zdać z tego mały raport :> Oczywiście to dopiero zalążek przygody, bo jeszcze wiele lodziarni przede mną (jeżeli znacie jakąś, w której trzeba być koniecznie napiszcie w komentarzu <3) i lista będzie cały czas aktualizowana. Ale myślę, że na dobry początek nawet kilka adresów będzie pomocne :)

Lodziarnia Baśniowa na Żoliborzu (al. Wojska Polskiego 41)

Wiele razy mijałam to miejsce przejeżdżając tramwajem w stronę centrum z moich ukochanych Bielan i myślę, że kolejka ciągnąca się długim ogonem na zewnątrz mówi sama za siebie. Wybraliśmy się tam w końcu w ostatni gorący weekend, w który wiele osób wyjechało z miasta, więc kolejki nie było w ogóle, a my mogliśmy spokojnie wybrać sobie miejsce w baśniowym lokalu (wnętrze naprawdę jest przeurocze- jeżeli macie szansę koniecznie spocznijcie na chwilkę <3).

Same lody oceniam chyba jako jedne z najlepszych, jakie jadłam w życiu, dlatego wylądowały na pierwszym miejscu. Są superkremowe, delikatne, nieprzesłodzone, przepyszne po prostu! Wybór smaków jest szeroki i znajdziemy klasyki tj. truskawkowe, śmietankowe czy waniliowe, ale też lody o smaku ciasta marchewkowego, ciastka czy jogurtu z jagodami. Są też opcje wegańskie (w dniu mojej wizyty były 3 dostępne smaki) i bez cukru słodzone stewią (zazwyczaj 6 dostępnych smaków).

My zdecydowaliśmy się na mango, śmietankę, jogurt z jagodami i kawę bez cukru. Wszystkie wspaniałe, a ja oczywiście najbardziej polecam jogurtowe z jagodami. I na pewno wrócę po wanilię z madagaskaru i ciasto marchewkowe. Ceny to 5 zł za małą porcję (60 g), 10 zł za średnią. W ramach małej porcji można wziąć 2 smaki, w ramach średniej 3.

Jednorożec Lody tradycyjne na Mokotowie, ul. Narbutta 38/32

O tym miejscu właśnie słyszałam od mojego S. i wybrałam się tam pewnego gorącego popołudnia ze znajomym. Kolejka nie taka pokaźna jaką widywałam przy Baśniowej, ale kwadrans na swoją kolej trzeba było poczekać. A czy warto? Absolutnie! Lody są jeszcze chyba bardziej kremowe niż w Baśniowej, w moim odczuciu lekko słodsze i niestety bardzo szybko się roztapiają (nie można zwlekać z jedzeniem ;p). To ostatnie to ich niestety minus :( Ale to chyba znak, że naprawdę są naturalne i są bardzo smaczne, więc warto spróbować :)

My próbowaliśmy słonego karmelu, migdału, orzechu z piemontu, wanilii i fior di panna. Wanilia (czyli mój ulubiony smak lodów) zdała egzamin, a inne smaki tez były cudowne <3 Ceny to 4 zł za 1 smak (50-70 g), 8 zł za 2 (130-150 g) i 12 za 3 smaki (160-190 g).

Lody Prawdziwe na Śródmieściu, ul. Świętokrzyska 30

Do tego miejsca robiliśmy z S. dwa podejścia, bo za pierwszym niezbyt spodobały nam się smaki i obsługa była średnio miła. I choć podejście obsługi niezbyt się zmieniło to smaki jednak tak i za drugim raz postanowiliśmy już spróbować. Samo miejsce jest trochę wciśnięte w bardzo mały i ciasny lokal i do środka wchodzi się tylko, żeby wziąć lody i wyjść :p Ale lody są smaczne, troszkę za słodkie, ale czuć, że są naturalne. Codziennie zmieniają się smaki i zazwyczaj jest połowa klasycznych, a połowa bardziej bajeranckich.

Nam udało się w końcu spróbować lodów o smaku palonego masła (które popularne były chyba już rok temu ;p), karmelizowanej białej czekolady z malinami i rafaello. Wszystkie słodkie, ale bardzo dobre. Porcja za 5 zł, ale w miarę duża, więc 2 spokojnie zaspokoją dużą ochotę na lody :)

N’ice Cream Factory w Centrum, ul. Chmielna 9

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o lodach mrożonych ciekłym azotem nie podchodziłam z dużym zaufaniem do tego pomysłu. Brzmiało bardzo chemicznie, a chcąc nie chcąc to już brzmi niezdrowo. Ale zrobiłam głębszy research i okazało się, że takie lody to nic złego, a prawdziwe składniki (jak owoce, masło orzechowe czy ciastka) rzeczywiście lądują do maszyny na naszych oczach.

A do wyboru mamy wiele składników, z których możemy tworzyć dowolne kompozycje według własnego widzimisię danego dnia. Do jednych lodów można wybrać maksymalnie 3 smaki, co dla mnie brzmiało trochę dziwnie, ale jednak daje to duże polu do popisu i do niezdecydowania :p Na szczęście obsługa służy pomocą, a na każdy tydzień mamy podpowiedź na ścianie w formie 3 przykładowych kompozycji. I choć lista składników ułożona w tablicę Mendelejewa na ścianie wygląda trochę przerażająco to jednak wszystko jest naturalne.

Do wyboru mamy kilka baz: na mleku, na jogurcie, na mleku sojowym, na mleku sojowym bez cukru lub proteinową. Ja zdecydowałam się na bazę sojową bez cukru z bananami, masłem orzechowym i szpinakiem (chciałam zielone lody ;p), a mój towarzysz na bazę z mleka z piernikami, karmelem i masłem orzechowym. Lodów było dużo, czuć było wyraźnie każdy smak, a nawet lody mojego towarzysza nie były przesłodzone (a z takim zestawem bardzo o to łatwo ;p). Dla mnie trochę wysoka cena, bo porcja kosztuje 14 zł, ale jest możliwość zbierania pieczątek i porcje są duże. Raz na jakiś czas warto, choć ja częściej zostanę przy tradycyjnych lodach ;)

Limoni na Śródmieściu, ul. Grzybowska 3

Niestety nie mam zdjęć z dnia, kiedy tam byliśmy, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że gałki są tam ogromne! Przechodziłam koło tego miejsca, kiedy chodziłam do poprzedniej pracy i w końcu zaciągnęłam tam mojego S. Wcześniej słyszałam też, że w Limoni, poza tradycyjnymi smakami, można trafić na troszkę niestandardowe jak np. buraczane albo koperkowe. My, co prawda ostatecznie zdecydowaliśmy się na klasyczne waniliowe, truskawkowe i jogurtowe z maliną i rozmarynem, bo kiedy byliśmy z tych “szalonych” smaków były tylko o smaku oliwy, a nas niespecjalnie przekonała :p

Same lody były smaczne i słodkie, ale trafiliśmy na kilka zbrylonych kawałeczków, więc troszeczkę obniżyłabym ocenę, ale nie na tyle, żeby znowu tam nie pójść ;) Ja wciąż chcę spróbować lodów buraczanych :D Ciekawostka jeszcze jest taka, że Limoni ma też lody dla psów, więc czworonogi też się ucieszą :)

Drukuj


3 thoughts on “Gdzie zjeść najlepsze lody w Warszawie?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Close