Koreańska uczta na warszawskim Powiślu

Przyznam szczerze, że przed wizytą w restauracji Mei na warszawskim Powiślu o kuchni koreańskiej wiedziałam tylko jedną rzecz – kimchi. Kimchi, którym zawsze kusiła mnie Jadłonomia i inne wegańskie blogi, a do którego od roku chyba szukam papryki gochugaru, bo nie lubię zamawiać jedzenia przez Internet (a poza tym w Warszawie to już powinno wszystko być :p). Więc leżała sobie głęboko w mojej głowie myśl o odkryciu pewnego dnia kuchni koreańskiej, ale czekałam chyba jak papryka gochugaru magicznie pojawi się w moich dłoniach. Ale niestety nie pojawiła się, a ostatnio zostałam zabrana do tej restauracji i co nieco się dowiedziałam i kuchni koreańskiej spróbowałam.

Na początek powiem Wam, że absolutnie nie można zniechęciać widokiem z zewnątrz ani położeniem restauracji Mei w powiślańskich Arkadach. Ja zawsze sceptycznie podchodzę do restauracji w centrach handlowych czy w jakichś punktach gastronomicznych, ale w tym przypadku nie trzeba się tym przejmować ;)

Co zjemy w restauracji Mei?

  • Sushi (nie jadłam, ale słyszałam od wielu osób, że to jedno z najlepszych sushi w Warszawie),
  • Sycące zupy – z tofu, mięsem, warzywami, na łagodnie i na pikantnie,
  • Dużo mięsa (ale opcje wegetariańskie też są),
  • Mało wegańskich opcji – głównie zupa miso i dodatki tj. kimchi, marynowana rzepa itd. (niezbyt do najedzenia ;p),
  • Owoce morza,
  • I najciekawszy, moim zdaniem, koreański grill – tutaj, kiedy zamówimy jedzenie robi się na wielkiej patelni na naszych oczach (każdy stolik ma specjalny palnik).

Jest również specjalnie przygotowana golonka, ale trzeba ją zamówić rano.

Wrażenia smakowe w Mei

My zdecydowaliśmy się na zupę miso, zupę kimchi z wieprzowiną i tofu oraz koreański grill z kurczakiem na ostro, a do picia zamówiliśmy herbatę zieloną z prażonym ryżem.

Herbata z prażonym ryżem smakowała interesująco, ale dla mnie to jedna z tych herbat, której pierwsza filiżanka jest przepyszna, ale druga już trochę mniej. Smak jest bardzo intensywny i zostający na długo w buzi. Polecam spróbować, bo kocha się ją albo nienawidzi, ale warto znać.

Zupa miso była bardzo delikatna i przyjemna, miała lekki posmak glonów, a tofu bardzo fajnie ten smak uzupełniało.

Natomiast zupa kimchi to było istne piekło! Była bardzo smaczna, ale trzeba było poczekać chwilkę, żeby przestygła, bo przez paprykę naprawdę miała moc. Ale ja ostre lubię i według mnie (i mojego towarzysza) była idealnie doprawiona i zrównoważona, a biorąc pod uwagę fakt, że byliśmy tam, kiedy na dworze trzaskało -15 stopni to wcale nie przeszkadzało mi, że jest taka rozpalająca ;p Do zupy kimchi dostaliśmy też ryż, który lekko łagodził ostrość, a w zupie można było znaleźć malutkie krążki z ciasta ryżowego, które smakowały jak małe kleiste ciasteczka i idealnie pasowały do całości.

A po zupach zaczęło się grillowanie. Pani przyniosła wielką miskę z warzywami i zamarynowanym kurczakiem, który smażył się na naszych oczach. Do dania dostaliśmy surówki – z rzepy, z ogórków i kiełki fasoli mung.

Kurczak miał być na ostro, ale, w porównaniu z zupą, był łagodny i bardzo smaczny. Porcja opisana była na 2 osoby, ale 3 też spokojnie by się najadły. Czuć, że mięso było świeże, marynata dobrze doprawiona, a warzywka bardzo fajnie z nią współgrały.

Kiedy już zjedliśmy porcję mięsa pani przyniosła dodatkową miskę ryżu z kimchi, który również został podsmażony na naszych oczach. Ale to już było za wiele (nawet sił zdjęcia nie miałam zrobić ;)). A sam ryż z kimchi już średnio nam posmakował, ale na pewno dopełnił dzieła, bo wręcz wytoczyliśmy się z restauracji :p

Zalety restauracji Mei:

  • jedzenie w Mei jest naprawdę smaczne, świeże, dobrze doprawione,
  • bardzo sympatyczna i pomocna obsługa,
  • krótki czas oczekiwania,
  • jasne i czyste wnętrze.

Wady:

  • trochę zawyżone ceny (sama zupa kimchi kosztuje ok. 35 zł, a grille dla 2 osób zaczynają się od 80 zł. Dość drogo wypadają również napoje, dzbanuszek herbaty to ok. 20 zł. Raz na jakiś czas pozwolić sobie ok, ale na co dzień tak średnio. Wiem, że w tygodniu są też opcje lunchowe za 20 zł i też można się nimi najeść 😉),
  • mało wegańskich opcji.

Podsumowując, moim zdaniem warto odwiedzić Mei. Ja pierwszy raz miałam okazję jeść jedzenie koreańskie i zostałam zachęcona do dalszego odkrywania tej kuchni, bo skrywa prawdziwe perełki. Do Mei na pewno kiedyś wrócę, bo zostało mi jeszcze kilka grillów do spróbowania i golonka do zjedzenia. Dla mnie minusem są ceny, ale to raczej subiektywna ocena (jęstę studentę cały czas :p), więc inni mogą być zadowoleni. Na pewno pójście tam to ciekawe doświadczenie, a jedzenie jest na pewno świeże, bo mój żołądek tego dnia był po mocnych przejściach, a czułam się super później ;)

Mei Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Drukuj



1 thought on “Koreańska uczta na warszawskim Powiślu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Close