Różne oblicza niejedzenia mięsa – odmiany wegetarianizmu

Ostatnio zaprosiliśmy znajomych na planszówki i okazało się, że tylko mój S. jest jeszcze prawdziwym mięsożercą w naszym gronie. Nie dorobiliśmy się jeszcze frutarianina ani weganina, ale mamy już wegetarian, pescowegetarianina i fleksitarian. Moda na niejedzenie lub ograniczanie mięsa cały czas panuje, nas też nie ominęła i, jak widać, może mieć różne oblicza. A co dokładnie każde z nich oznacza i na czym dokładnie polega?

Różne oblicza niejedzenia mięsa – odmiany wegetarianizmu

Do napisania tego wpisu zainspirowała mnie moja rodzina i właśnie moi znajomi, którzy nawet nie zdawali sobie sprawę, że ich sposób odżywiania ma jakąś swoją nazwę. I wydaje mi się, że dla osób, które nie interesują się za bardzo kuchnią lub odżywianiem też nazwy takie jak laktowegetarianin, pescowegetarianin czy frutarianin nic nie mówią. I choć może ten wpis to taka bardziej ciekawostka, ale moim zdaniem warto wiedzieć, a nie jak moja rodzina, która utożsamia wegetarian z weganami i są zdziwieni, kiedy mówię, że weganie nie piją mleka krowiego. A mówię tak za każdym razem jak do nich przyjeżdża (mam nadzieję, że to czytacie kochani <3).

A zacznijmy od diet, które inspirują się kuchnią wegetariańską i wegańską, ale nie należą do odłamów wegetarianizmu, choć niektórzy tak błędnie sądzą…

Flekstarianizm, czyli elastyczny wegetarianizm

O fleksitarianizmie przeczytałam pierwszy raz na początku 2019 roku, kiedy natknęłam się na artykuł o trendach żywieniowych na 2019 rok. Na początku moją uwagę zwróciła dziwna nazwa, która jest po prostu połączeniem angielskim słów flexible, czyli elastyczny  i vegetarianism, czyli wegetarianizm. I choć dopiero ostatnio zrobiło się o nim głośno to pierwszy raz pojawił się w literaturze w połowie lat 90, a popularny zaczął robić się po 2008 roku, w którym wydano o nim książkę.

Jak sama nazwa więc wskazuje jest to bardzo elastyczny sposób odżywiania, który nie nakłada żadnych dużych restrykcji. W całym fleksitarianizmie chodzi o to, żeby ograniczyć mięso na rzecz potraw roślinnych, ale bez żadnych ścisłych zasad, więc łatwo ją przestrzegać i nie trzeba wydawać dużo pieniędzy na drogie czy egzotyczne jedzenie. Jest na tyle luźna, że nawet osoby, które tylko raz w tygodniu nie jedzą mięsa mogą nazwać siebie fleksitarianami. Główna zasada tej diety to po prostu mniej mięsa, więcej warzyw.

Na swoim przykładzie mogę Wam go szczerze polecić jeżeli kiedyś myślicie o porzuceniu mięsa, bo to dobra rozgrzewka ;) Dla mnie obecnie to idealny sposób odżywiania i zazwyczaj jem mięso 2-3 razy w tygodniu, a dzięki temu, że świadomie je ograniczam to odkrywam wiele cudownych wegańskich potraw, o których istnieniu nie miałabym pojęcia. Nie pamiętam też, kiedy ostatni raz jadłam mięso w knajpie, bo powstaje tyle pysznych wegańskich i wegetariańskich knajp, że nie mam potrzeby chodzić, gdzie indziej. A nawet te mięsne restauracje wychodzą naprzeciw z wegańskimi propozycjami. I jedzenie tych pyszności tylko zachęca, żeby jeszcze częściej sięgać po roślinne rozwiązania :)

Semiwegetarianizm a fleksitarianizm – jaka jest różnica

Zapewne mogliście słyszeć o semiwegetarianizmie i teraz możecie zastanawiać się jaka właściwie jest różnica między semiwegetarianizmem a fleksitarianizmem. Na pierwszy rzut oka obydwa wydają się podobne, ale tak naprawdę nie są. Przy fleksitarianizmie nie trzeba nic wyłączać z diety, a jedynie ograniczać podczas gdy przy semiwegetarianizmie rezygnuje się z czerwonego mięsa, ale dopuszcza mięso białe lub ryby. Semiwegetarianizm dopuszczający białe mięso jak np. kurczaka czy indyka nazywa się pollowegetarianizm, a dopuszczający ryby pescowegetarianizm. Można oczywiście połączyć obydwa i nie jedząc czerwonego mięsa, a dopuszczając białe i ryby nazywać się pollopescowegetarianinem.

Wegetarianizm – dieta bez mięsa

Dopiero zupełne odstawienie mięsa można nazwać pełnoprawnym wegetarianizmem. I jak się okazuje nawet w ramach samego wegetarianizmu mamy kilka odmian w zależności od tego jakie grupy żywności włącza się do diety, a jakie nie. Jednakże kiedy mówimy już o wegetarianizmie wiadomo, że niedopuszczalne są jakiekolwiek mięsa, ale mleko, jajka czy miód w niektórych przypadkach już tak.

A więc mamy następujące odmiany wegetarianizmu:

  • laktoowowegetarianizm – dopuszcza mleko, przetwory mleczne (np. sery) i jajka,
  • laktowegetarianizm – dopuszcza mleko i przetwory mleczne (np. sery),
  • owowegetarianizm – dopuszcza jajka,
  • weganizm – dopuszcza tylko warzywa, owoce, nasiona, zboża i orzechy,
  • frutarianizm – dopuszcza tylko owoce, także te z botanicznego punktu widzenia jak np. pomidor, bakłażan, cukinia, ogórek czy papryka.

Zbierając to wszystko w pomocniczą tabelkę wygląda to tak:

Odmiana wegetarianizmu Czerwone mięso Białe mięso (drób) Ryby Jajka Nabiał i przetwory mleczne Warzywa Owoce
Pollowegetarianizm Nie Tak Nie Tak Tak Tak Tak
Pescowegetarianizm Nie Nie Tak Tak Tak Tak Tak
Laktoowowegetarianizm Nie Nie Nie Tak Tak Tak Tak
Laktowegetarianizm Nie Nie Nie Nie Tak Tak Tak
Owowegetarianizm Nie Nie Nie Tak Nie Tak Tak
Weganizm Nie Nie Nie Nie Nie Tak Tak
Frutarianizm Nie Nie Nie Nie Nie Nie Tak

W tym wpisie nie chciałam specjalnie wchodzić w przyczyny przejścia na wegetarianizm, bo istnieje ich mnóstwo. Sama kiedy zapytałam znajomych to każdy podał mi inny, więc to ciekawy temat na inną notkę. Ale o jednym stylu odżywiania, który nagminnie stosowany jest w celu schudnięcia chciałabym wspomnieć, a mowa tutaj o witarianizmie, który często łączony jest z dietą wegetariańską lub wegańską.

Witarianizm – sposób na odchudzanie?

Najprościej mówiąc witarianizm to styl odżywiania polegający na spożywaniu jedzenia niepoddanego obróbce termicznej wyższej niż 42 stopnie i bazujący głównie na owocach i warzywach (ale wyłączając strączki). Witarianie twierdzą, że gotowanie jedzenia niszczy enzymy, witaminy i przyczynia się do globalnego ocieplenia. A dodatkowo uważają, że dieta surowa (raw) jest najbardziej naturalna, bo w ten sposób odżywiają się zwierzęta innych gatunków…

Wiele osób znalazło też w witarianizmie sposób na schudnięcie – jedzenie samych owoców i warzyw rzeczywiście można schudnąć, bo nie dość, że dostarczymy sobie o wiele mniej kalorii (bo ileż można wcisnąć w siebie owoców i warzyw dziennie?) to jeszcze dostarczymy sobie dużo błonnika, dzięki czemu poprawimy pracę jelit. I choć wydaje się to w miarę ok to moim zdaniem absolutnie ok nie jest, bo witarianizm przynosi o wiele więcej złego niż dobrego.

Opinie dietetyków, na które się natknęłam zawsze jednogłośnie mówią nie dla witarianizmu. Jako urozmaicenie diety zjedzenie od czasu do czasu czegoś surowego np. ciasta czy koktajlu jest super, ale nie opieranie na tym całej swojej diety. Witarianizm jest po prostu dietą niedoborową – w białko, w żelazo czy witaminę B12 i nie przynosi właściwie żadnych korzyści zdrowotnych (choć witarianie twierdzą, że poprawiło im się samopoczucie 0 ja raczej widzę tutaj efekt placebo). Może doprowadzić do zaburzeń miesiączkowania u kobiet. I co najważniejsze – choć są badania, które wskazują na to, że poddawanie jedzenia obróbce termicznej rzeczywiście może obniżyć zawartość witamin to też poprawia przyswajalność jedzenia i sprawia, że możemy więcej warzyw zjeść (bo zmniejszają swoją objętość), więc i tak ilość dostarczonych witamin będzie taka sama. Więc jak widać – zanim przejdzie się na witarianizm warto od razu wybić to sobie z głowy ;-)

Drukuj



2 thoughts on “Różne oblicza niejedzenia mięsa – odmiany wegetarianizmu”

  • O tym fleksi mówili dzisiaj w wiadomosciach :) Ludzie odbiegają od jedzenia mięsa nie tylko bo szkoda im zwierząt ale ze jest ono nafaszerowane antybiotykami i złej jakości. Poza tym szukają czegoś lekkiego, zdrowego, pożywnego np. wege burgery które mogą zjeść w całości i nei czują ciężkości w przeciwieństwie do tych z mięsa. A jednocześnie szukaja tego co jednak ten smak mieśa posiada – co niektórzy ;)

    • Dokładnie – warto czasem odpocząć od mięsa i zjeść coś lżejszego :) Ja uwielbiam dietę fleksi i nie wyobrażam sobie na dzień dzisiejszy jedzenia mięsa codziennie. U mnie w domu z chłopakami to ciężko, ale moja mama ma takie podejście jak ja, więc udaje mi się co nieco przemycić :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Close