UKI UKI – czyli kawałek Japonii w centrum Warszawy

Przyznam szczerze, że UKI UKI to restauracja, która budziła we mnie niepokój. Słyszałam o niej już bardzo dawno temu i polecała mi ją koleżanka z pracy, która w Japonii mieszkała, więc wie, jak powinno smakować prawdziwe japońskie jedzenie. Ja wiem tylko, że to sushi, które można kupić w supermarketach nie ma nic wspólnego z sushi w Japonii (dobra, to też wiem od niej :p).

I weszłam tam kiedyś z mamą, ale muszę powiedzieć, że choć jestem entuzjastką gotowania to kuchnia japońska jest mi średnio znana i ta karta menu wydała mi się trochę szalona. Japońskie nazwy dań, różne typy makaronów, japońskie znaczki, grzyby shitake, tempura… A, że moja mama jest bardzo sceptyczna do nowości to poszłyśmy na burgera…

I potrzebowałam roku i motywacji mojej przyjaciółki (+cierpliwości, bo przed wejściem była kolejka ), żeby tam zawitać znowu. I muszę powiedzieć, że po drugiej wizycie jestem wniebowzięta!

Po pierwsze, odnowili menu, więc teraz poza dziwnie brzmiącymi nazwami można było zobaczyć potrawę, którą zamawiamy, co naprawdę wiele ułatwia. Do wyboru z dań wytrawnych mamy 3 rodzaje makaronu udon z różnymi bulionami i z wybranym dodatkiem, ramen, curry i sałatki. Mi najpierw najbardziej się spodobało curry z duszoną wieprzowiną, ale pan kelner zasugerował, że to męskie jedzenie, bo dużo mięsa (następnym razem mu pokażę :p), więc zdecydowałam się na udon z łososiem (37 zł). A moja towarzyszka zamówiła udon z tempurą z marchewki i pietruszki (27 zł).

Najpierw dostałyśmy sezam w moździerzu (do samodzielnego zmielenia), szklankę wody i na talerzyku chusteczka do otarcia rąk. I dosłownie po 5 minutach wjechały na stół nasze dania. I to było najciekawsze przeżycie kulinarne, jakiego doświadczyłam od dłuższego czasu.

Makaron udon okazał się miękki i delikatny, bulion rybny cudnie doprawiony (ale tym samym słony – stąd podają szklankę wody), a łosoś, zamarynowany w słodkim sosie na bazie sosu sojowego, przepyszny! Oprócz wymienionych składników dostałyśmy starty imbir oraz posiekany szczypior do przyprawienia swojego bulionu. Bardzo miłe jest też to, że są bardzo hojni w kwestii tempury z warzyw, bo dali taką górę, że w dwójkę nie dałyśmy radę całej zjeść.

I warto podkreślić, że właśnie to „dokańczanie” dania też czyni UKI UKI miejscem wyjątkowym. To my mamy wpływ na ostateczny smak naszej zupy i jeżeli na przykład nie przepadamy za imbirem (jak ja :p) nie musimy go wcale dodawać. Taka możliwości wyboru jest bardzo przydatna i możemy poczuć się trochę, jak maestro kuchni, bo to my w ostateczności decydujemy i doprawiamy (a przecież to jedna z kluczowych czynności w gotowaniu :>).

Warto też wspomnieć o obsłudze, która jest przemiła i pomocna. Kelnerzy i kelnerki wszystko tłumaczą, kiedy wspomni się, że to pierwsza wizyta i są bardzo cierpliwi nawet, kiedy dostaną chlust wody w twarz po tym, jak makaron wyślizguje się z pałeczek do bulionu, a oni akurat podają danie komuś obok… Złoci ludzie! I pałeczki dla początkujących też podają bez nutki spojrzenia pogardy! A to naprawdę miłe w takim miejscu.

Dla mnie minusem był brak kameralności i prywatności – stoliki są bardzo ciasno rozłożone, ale to chyba taka moja mała fanaberia, bo inni mogą lubić taki styl restauracji, który zresztą jest teraz w modzie. Ceny zaczynają od ok. 30 zł – z samymi warzywkami taniej, ale z owocami morza, mięsem czy rybą cena idzie w górę, ale z tego co pamiętam w 50 zł z napojem można się spokojnie zmieścić! I warto zwrócić uwagę też  na desery np. lody z herbaty matcha, które są na mojej liście do spróbowania, ale może jak zrobi się troszkę cieplej 😉

Miejsce bardzo polecam, szczególnie jeżeli japońskie smaki (poza sushi) są dla Was obce, bo warto próbować nowych rzeczy i poznawać świat, to naprawdę ubogaca i poszerza perspektywę ;)

Gdzie? ul. Kurcza 23/31,
Godziny otwarcia – codziennie od 12.00 do 21.00 (w niedziele tylko do 20.00)
Ich strona i fanpage (można zobaczyć menu na stronie ;))
Ile wziąć kasy? Na osobę ok. 50 zł (danie+napój)
Przygotowanie przed? Wstępne opanowanie jedzenia pałeczkami ;)

Uki Uki Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Drukuj



2 thoughts on “UKI UKI – czyli kawałek Japonii w centrum Warszawy”

  • Już chciałam iść, ale jednak chyba najpierw muszę nauką jedzenia pałeczkami zaliczyć :D
    Pamiętam jak mówiłaś mi kilkakrotnie o tym miejscu, dobrze że ostatecznie warto było!
    Kocham, Yana

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Close