Kurczak pieczony na piwie

Na studiach czasem brakuje mi zrobienia czegoś dużego, takiego dla całej rodziny (a nie żeby zrobić, a potem jeść przez tydzień xd). I kiedy wracam do domu robienie takich obiadów dla moich chłopaków i mamy do pewnego czasu sprawia mi wielką przyjemność. Trochę ją potem obniżają, kiedy zaczynają, że jeden woli gotowane ziemniaki, drugi podsmażane, że jeden nie chce z marchewką, a drugi chce z papryką, że dwie surówki by się przydały, a nie jedna, że ryż tutaj nie pasuje, że właściwie to ryż nigdzie nie pasuje, bo on lubi tylko ziemniaki i tylko gotowane. Przy robieniu tego kurczaka też oczywiście usłyszałam, że robienie go na butelce jest bez sensu i puszka byłaby lepsza! Ale to było przed spróbowaniem, bo kurczak wyszedł bardzo smaczny. Nasze główne zadanie to obtoczenie kurczaka w przyprawach, wsadzenie na butelkę i dosypywanie soli dwa- trzy razy do piwa, żeby ładnie oblało nam mięso i sprawiło, że nie będzie suche. Mięso wychodzi soczyste, aromatyczne i przepyszne :) A wersja z puszką do wypróbowania na następny raz :D

Kurczak pieczony na piwie (1 średni kurczak)


~ 1 średni kurczak (u nas ok. 2 kg)
~ 1 butelka piwa (u mnie czerwony lager)
~ 2 łyżki przyprawy do kurczaka
~ 1 łyżka słodkiej papryki
~ 0,5 łyżeczki pieprzu
~ 1 łyżeczka soli
~ troszkę oleju

Olej mieszamy z przyprawami (oprócz soli) i dokładnie nacieramy kurczaka (możecie też dodać ziół ;))
Piwo otwieramy i odlewamy 1/3 do szklanki. Kurczaka nabijamy na butelkę. Wkładamy do naczynia żaroodpornego, do którego dolewamy troszkę wody. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Łyżeczką delikatnie wsypujemy troszkę soli do butelki, żeby piwo się spieniło i oblało kurczaka. Powtarzamy tą czynność po 20-30 minutach. Pieczemy ok. 1,5 godziny. Podajemy dowolnie (bardzo fajny pomysł to opieczenie warzyw razem z kurczakiem – u nas to były tylko cukinie… bo ziemniaki muszą być gotowane ;p).

Drukuj


4 thoughts on “Kurczak pieczony na piwie”

  • Wybacz ale o kurczaku się nie wypowiem (chyba rozumiesz dlaczego :) )
    ……….
    Nie masz za co dziękować, na prawdę :) Wiesz? Kuchnia wege właśnie taka jest :) Twoje dania są bardzo ciekawe, inspirujące i bardzo smaczne :)

    Dziękuję za życzenia – mam nadzieję, ze się spełnią ;)
    A dla mnie to nadal nie sknerstwo a oszczędność. No bo po co przepłacać? :P Czasami faktycznie warto zapłacić więcej ale ten Lindt nie należy do tych produktów – tutaj akurat cena nie odzwierciedla jakości :)
    Przekonałam? Ja chyba po swojej recenzji nie byłabym przekonana :P Jeśli chciałabyś "zacząć przygodę" z czekoladami z wyższą zawartością kakao niż 81% to w żadnym wypadku nie zaczynaj od Lindt bo się zniechęcisz – kup w Lidlu J.D.Gross 81% ;)

    • Wiem o jakich czekoladach piszesz :) Widziałam je jednak takie dodatki jakoś do mnie nie przemawiają a już zwłaszcza pomarańcza :) Ta malina jest słodkawa czy kwaskowata? Jest jeszcze czekolada z karmelem :) Z Grossa smaczna jest jeszcze zwykła 70% bez dodatków :) One są teraz po 3,99zł/125g a wcześniej były po 4,99zł :D
      Terravita – a fuj :P Wybacz… kupiłam tą o której piszesz ale bez dodatków. Próbuję i coś jest nie tak – w smaku czuje tłuszcz, wyraźny tłuszcz a nie czekoladę. Moja mama powiedziała to samo… ba nawet tato to potwierdził. Ty nic takiego nie wyczuwasz? ;)
      Ekspertem nie jestem :) Ekspertem można nazwać Basię z theobrominum-overdose.blogspot.com/ Dziewczyna ma doświadczenie w czekoladach :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *