Co zjeść w Budapeszcie to kolejna odsłona mojej ukochanej serii.
Choć piszę ją przede wszystkim dla Ciebie, to nie ukrywam, że sama czerpię dużo przyjemności z tworzenia tych wpisów, a nawet z ich czytania po kilku miesiącach. Pisanie ich sprawia, że porządkuję sobie w głowie moje doświadczenia kulinarne, a jednocześnie domykam pewną podróż uwalniając przestrzeń pod kolejne.
Wracając więc do stolicy Węgier, to muszę powiedzieć, że byłam bardzo pozytywnie zaskoczona! Do czasu wyjazdu o kuchni węgierskiej wiedziałam bardzo mało. Kojarzyłam ją głównie z leczo, dużą ilością papryki i langoszem, który opanował jarmarki świąteczne w całej Polsce (i pewnie nie tylko ;)).
Jednak, odkryłam też inne smaki Węgier, o których dotychczas nie miałam pojęcia.
Niestety był to wyjazd zbyt krótki. Dodatkowo, okazało się, że Budapeszt, niczym Warszawa, to miasto gastronomicznie oblegane i trzeba robić rezerwację wcześniej. Nie udało mi się więc odwiedzić wszystkich restauracji, które planowałam. A tym bardziej nie udało mi się zjeść wszystkich potraw, o których czytałam.
Czuję więc pewien niedosyt… Może to i lepiej – szybciej wrócę ;)
A tymczasem zapraszam na krótki przegląd co zjeść w Budapeszcie.
Co zjeść w Budapeszcie, czyli kuchnia węgierska na słono i słodko
Langosz, czyli hit street-foodu i świątecznych marketów
Langosz (lángos) to smażony drożdżowy placek, który ostatnimi laty stał się popularną przekąską na przeróżnych marketach. Jest to płaski drożdżowy placek smażony na oleju. Środek zazwyczaj jest chrupiący i cienki, a boki bardziej puszyste i mięciutkie (ale nie grube!).

Najczęściej langosza podaje się z kwaśną śmietaną, startym serem żółtym z dodatkiem czosnku. Jednak, spokojnie można dostać też inne przybranie – od boczku, szynek, serów, po rukolę czy sosy warzywne.
My nawet spotkaliśmy langosze, które były podawane jak burgery. Można więc skusić się na bardziej tradycyjną wersję, ale dostępne są też bardziej egzotyczne ;)
Langosz to świetna opcja na szybką przekąskę podczas zwiedzania. I to też tańsza opcja niż zjedzenie czegoś w restauracji, gdzie zawsze doliczają opłatę serwisową.
Pörkölt vs gulyás, czyli bitwa gigantów
Pörkölt i gulyás to bardzo popularne dania, na które trafisz w większości węgierskich restauracji.
Ten pierwszy traktuje się jako danie główne, który przypomina taki gęsty gulasz. Jest to danie jednogarnkowe duszone składające się z mięsa (najczęściej wołowego lub wieprzowego, ale wersje drobiowe czy rybne również występują), dużej ilości słodkiej papryki z cebulą i innymi warzywami (często świeżą papryką). Podaje się go z kluseczkami nokedli (małe mączne kluski) lub po prostu z chlebem.

Natomias tgulyás traktowany jest bardziej jako zupa gulaszowa. Nie jest tak gęsta jak pörkölt. Jednak, też jest duszona na mięsie z dodatkiem słodkiej papryki, ale również warzyw korzeniowych i ziemniaków. Ma płynną konsystencję i potrafi świetnie rozgrzać w chłodniejsze dni.

Na pörkölt i gulyás bardzo polecam restaurację Gettó Gulyás. Warto zrobić rezerwację nawet jeśli jesteś w tygodniu (w weekend to wręcz obowiązek ;)).
Bogracz, czyli gulasz z kociołka
Bogracz (bogrács) to kolejny węgierski gulasz. Jednak, jest wyjątkowy z uwagi na to, że przygotowuje go się na wolnym ogniu w kociołku, co sprawia, że nabiera specjalnego dymnego aromatu.

W jego skład wchodzą kawałki mięsa wołowego lub wieprzowego, ziemniaki, papryka, cebula i czosnek, a dodatkowo podawany jest z chlebem. Na zimę jest to danie idealne (oczywiście jeśli jesz mięso ;)).
Leczo, czyli klasyk kuchni węgierskiej
Leczo (lecsó) to wręcz sztandarowe węgierskie danie, które zostało dość dobrze oswojone przez Polaków. Ku mojemu zdziwieniu, tradycyjna wersja nie bazuje wcale na kiełbasie. Bazą są natomiast warzywa, czyli cebula, pomidory i papryka. Kiełbasa jest zazwyczaj podawana obok leczo lub wrzucana do niego na koniec.
Leczo to niezwykle aromatyczne danie, choć niekoniecznie pikantne, czego ja osobiście się spodziewałam. Podaje się je jako samodzielne danie, albo jako dodatek. Najlepiej podobno smakuje pod koniec sierpnia, kiedy jest sezon na paprykę, ale zimą też smakowało wybitnie;)
Paprykarz z kurczaka, czyli domowa kuchnia węgierska
Paprykarz z kurczaka (csirkepaprikás) to było moje danie wyjazdu. A fakt, że zazwyczaj podają je z kluseczkami nokedli działał zdecydowanie na jego korzyść.

Danie to składa się z udka lub podudzia kurczaka w sosie paprykowym, obowiązkowo z kwaśną śmietaną i, wspomnianymi, kluseczkami nokedli.
Jest to danie łagodne, mało pikantne i myślę, że możliwe, że polubią je nawet dzieci. Paprykarza można zjeść w innych wersjach – ja jadłam również wersję z rybą.

Főzelék, czyli coś dla wegetarian
Choć kuchnia węgierska zdecydowanie lubi mięso, to na szczęście można też w niej znaleźć coś warzywnego.
Főzelék bowiem to tradycyjna potrawa warzywa, która przypomina gęstą zupę. Przygotowuje się poprzez gotowanie warzyw, jak na przykład szpinaku, soczewicy, ziemniaków i cukinii, a następnie zagęszczenie ich zasmażką lub śmietaną. Podaje się je z jajkiem sadzonym lub kiełbasą.
Popularne wersje to fasolowa (babfőzelék), grochowa (borsófőzelék) lub ziemniaczana (burgonyafőzelék).
Zupa rybna z papryką, czyli halászlé
Długo polowałam na miejsce, gdzie mogę zjeść porządną zupę rybną i na szczęście się udało.

Halászlé to wyjątkowa węgierska zupa rybna, która jest bardzo aromatyczna, gęsta i dość pikantna. Przygotowuje się ją z różnych gatunków ryb słodkowodnych, na przykład karpia, suma czy szczupaka. My nawet trafiliśmy na wersję nie tylko z filetami ryb, ale również z podrobami. Nam to nie przeszkadzało, ale wiem, że nie każdy byłby zadowolony, wiec uwaga ;)
Pogacze, czyli małe drożdżowe bułeczki
Pogacze (pogácsa) to małe drożdżowe bułeczki popularne na Węgrzech, ale również w Turcji. Tradycyjnie piecze się je w popiole w kominku, a potem w piecu. Są puszyste i mięciutkie, a ich wnętrze często, choć niekoniecznie, skrywa różne dodatki jak skwarki, ser, ziemniaki czy cebulę.
Najbardziej klasyczne to sajtos pogácsa (wersja z serem) oraz tepertős pogácsa (ze skwarkami).
Csabai kolbász, czyli wędzona pikantna kiełbasa
Csabai kolbász to węgierska kiełbasa z dodatkiem słodkiej i ostrej papryki oraz czosnku. Wędzenie nadaje jej charakterystyczny smak.
Można ją zjeść w lokalu, kiedy podawana jest grillowana lub krojona na talerzu. Jednak, często też można jej posmakować w hali targowej Nagyvásárcsarnok, gdzie sprzedawcy wystawiają ją na tackach. Ponoć jest bardzo pikantna, więc polecam spróbować zanim przywiezie się do Polski całe pęta ;)
Hurka, czyli węgierska kaszanka
Hurka to z kolei węgierska kaszanka przygotowywana z krwi wieprzowej, ryżu, cebuli i przypraw. Podaje się ją zazwyczaj na ciepło i można ją zjeść na straganach albo w restauracjach.
Kołacze, czyli słodki street-food
Kołacze (kürtőskalács) to bardzo znany, również w Polsce, słodycz. Jest to drożdżowe ciasto kominkowe pieczone na walcach, które nabiera chrupiącej karmelizowanej skórki podczas pieczenia. Najczęściej podawane oblepione cukrem z cynamonem.

Jednak, stało się już tak popularne, że można zjeść je w przeróżnych wersjach. Najczęściej można poprosić o posmarowanie środka kremem czekoladowym lub pistacjowym. Można zjeść też kołacza z bitą śmietaną, lodami czy budyniem.
Gundel palascinta, czyli słodkie naleśniki po węgiersku
Gundel palascinta to wręcz królewskie naleśniki, które przygotowuje się z nadzieniem orzechowym z dodatkiem kandyzowanej skórki pomarańczowej, a przy podaniu polewa sosem czekoladowym. Istna słodka rozpusta, którą najlepiej zjeść je w restauracji Gundel w Budapeszcie.
Tort Dobosza, czyli przekładane ciasto z kremem czekoladowym
Tort Dobosza (Dobos tarta) to tradycyjne węgierskie ciasto złożone z biszkoptowych blatów przełożonych kremem czekoladowym z karmelem na wierzchu. To takie ciasto, którego nie da się nie lubić i które idealnie zawmówić do kawki w jednej z przepięknych budapesztańskich kawiarni jak New York Cafe czy Cafe Gerbeaud.
Tort Esterházy, czyli tort bezowy po węgiersku
Skoro jesteśmy w temacie tortów, to tort Esterházy to kolejne ciasto, które świetnie sprawdzi się dla fanów bezy. Jest to słynny deser stworzony w XIX wieku na cześć księcia Pawła III Antona de Galántha, który był dyplomatą Cesarstwa Austriackiego.

Ten tort to warstwowe ciasto z bezy migdałowej (lub orzechowej) z waniliowym kremem maślanym i polewą fondantową z wzorkiem w czekoladowe paski na wierzchu. Słodkie, ale również lekkie i niezwykle apetyczne.
Krémes, czyli kremówka
Krémes to kremówka, którą trzeba spróbować w legendarnej cukiernii Ruszwurm niedaleko Zamku Królewskiego. Ta cukiernia działa już od prawie 200 lat (od 1827 roku dokładnie!) i słynie właśnie z kremówek.
Somlói galuska, czyli deser pucharkowy
Somlói galuska to kolejna słodka odsłona Budapesztu, ale, tym razem, nie w formie ciasta. Jest to deser w pucharku składający się z 3 warstw biszkoptu (tradycyjny, czekoladowy, orzechowy) z kremem budyniowym i rodzynkami. Na wierzchu układa się dużą porcją bitej śmietany i polewy czekoladowej. Bardzo dobrą wersję podają w Cafe Gerbeaud.
Makaron na słodko po węgiersku
Okazuje się też, że węgierska kuchnia lubi podawać makaron na słodko. Warto spróbować więc deserów takich jak:
- lekváros tészta, czyli makaron z morelami i cukrem pudrem;
- diós tészta, czyli makaron z mielonymi orzechami włoskimi,
- mákos tészta, czyli makaron z makiem i rodzynkami.
Jeśli chodzi o napoje, to Węgry słyną z wina tokaj, czyli słodkiego wina deserowego. Innym sztandarowym trunkiem jest pálinka, czyli tradycyjny destylat wytwarzany z owoców, takich jak śliwki, morele, gruszki czy wiśnie. Törley z kolei to węgierski szampan. A co więcej, Unicum to węgierski likier ziołowy, który można kupić w Budapeszcie w różnych smakach.
Jak widać, kuchnia węgierska to dość tłusta i ciężka przeprawa, ale jakże aromatyczna, rozgrzewająca i smaczna
Choć przeważają potrawy mięsne, to roślinożercy nie powinni głodować, a wielbiciele słodyczy mogą zasłodzić się w Budapeszcie po brzegi. Przygotowując się do wyjazdu wiedziałam, że będę czuła niedosyt po powrocie i dokładnie tak jest. Trzy dni to zdecydowanie za krótko, żeby posmakować wszystkiego, ale już nie mogę doczekać się kolejnej wizyty.
Mam nadzieję, że Tobie ten krótki przewodnik kulinarny po Budapeszcie się przyda i że umili Ci Twoje węgierskie wakacje.
1 komentarz
Świetny wpis! 🍽️ Bardzo fajnie rozszerzasz temat kuchni Budapesztu – pokazujesz, że to nie tylko leczo i langosz, ale też mnóstwo innych smaków, od gulaszy jak pörkölt czy zupa halászlé, przez lokalne przekąski jak pogácsa i csabai kolbász, aż po słodkie przysmaki typu kürtőskalács czy somlói galuska. To świetna inspiracja dla każdego, kto chce poznać prawdziwą węgierską kuchnię podczas wyjazdu 🍷🇭🇺