Zamarzył mi się duży pięknie wyrośnięty chlebek dyniowy bez cukru, więc zabrałam się do pracy zaraz po kupieniu pięknej wielkiej dyni. Wyszło troszkę mniej słodkie, ale podanie z lodami waniliowymi lub bitą śmietaną myślę, że ucieszy każdego ;) Chlebek dyniowy bez cukru prezentuje się przepięknie, a płatki migdałowe na wierzchu cudownie go ozdabiają. Jest sycący, lekko wilgotny, ale nie za bardzo z wyraźną nutką daktyli – mnie kompletnie zaczarował i towarzyszył mi przez kilka dnia w ramach drugiego śniadania do pracy<3 Ale myślę, że nawet nada się na weekendowe śniadanie, bo cudownie będzie smakował z twarożkiem i konfiturą lub dżemem. Ja wiem, że chlebek dyniowy bez cukru zrobię jeszcze nie raz ;) Choć polecam zrobić go z mąką gryczaną tylko pod warunkiem, że ją kochacie (jak ja ;)). W innym wypadku użyjcie mąki pełnoziarnistej, bo jednak mąka gryczana potrafi trochę zdominować całe ciasto, co nie każdemu może odpowiadać. Zapraszam :)
Chlebek dyniowy bez cukru
(keksówka 20×11 cm)
~ 800 g surowej dyni (lub ok. 500 g puree z dyni)
~ 200 g mąki pełnoziarnistej lub gryczanej
~ 100 g suszonych daktyli
~ 3 jajka
~ 1 łyżeczka cynamonu
~ 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
~ 50 g płatków migdałów
Dynię kroimy na kawałki i pieczemy do miękkości w piekarniku nagrzanym do 200 stopni (ok. 40 minut). Wyjmujemy i lekko studzimy.
Daktyle zalewamy ok. 1/2 szklanki wrzątku i odstawiamy na ok. 30 minut. Następnie odsączamy i osuszamy.
Do miski wrzucamy dynię i miksujemy ją dokładnie blenderem na puree. Dodajemy daktyle i ponownie miksujemy blenderem na gładką masę. Wbijamy jajka, dodajemy mąkę z proszkiem i cynamonem. Wszystko ponownie miksujemy blenderem w razie potrzeby dolewając 3-4 łyżki mleka lub wody. Gdy wszystko się dokładnie połączy przelewamy wszystko do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia lub keksówki silikonowej. Posypujemy na wierzchu płatkami.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 50-60 minut (sprawdzamy patyczkiem czy jest gotowe). Wyjmujemy i studzimy. Smacznego :)
4 komentarze
Zwarty, mięsisty ale nei zakalec i na pewno smaczny :)
Wygląda bosko! Już wyobrażam sobie z powidłami śliwkowymi <3
Nigdy nie jadłam, gdybym tylko potrafiła taki upiec :/
Trzeba spróbować – na pewno wyjdzie! Trzymam kciuki :*