Gdzie iść na kawę w Warszawie – czyli moje ulubione warszawskie kawiarnie (subiektywne top 5)

W Warszawie jestem już ponad 6 lat i pamiętam, że kiedy dopiero przyjechałam do stolicy dość przełomowa dla mnie była mnogość kawiarni. Na rogu ulicy. W parku. W lokalu pod blokiem. Na rowerze. Na łódce. Wszędzie! I nie musiałam już telepać się 30 minut do centrum, żeby wypić kawę. Od teraz mogłam iść po nią nawet w kapciach albo w szlafroku. I chociaż musiałam przejść te 100 metrów to w stolicy przejście się dzielnicą w piżamie nikogo specjalnie nie dziwiło. A już na pewno nie hispterskiego baristę, który robił mi kawę.

Oczywiście – Warszawa jest też w dużej mierze opanowana przez kawiarnie sieciówkowe, z którymi mam trochę love-hate relationship. Czasem zdarza mi się iść do którejś z nich na kawę, bo są położone w wygodnych miejscach, więc łatwo tam się umówić ze znajomymi. Ale już nawet nie próbuję siebie oszukiwać i wiem, że ta kawa nie będzie smakować tak samo jak mój ulubiony przelew, który robię sobie aeropressem z domu. Albo taki, który piłam w mojej ulubionej kawiarni.

Nie chcę tutaj oceniać niczyjego gustu kawowego. Dla niektórych jedyna legitna kawa to latte z syropem. Dla innych gęste espresso z piękną cremą. A dla jeszcze innych duże, czarne jak noc, americano, które wiele baristów usuwa z menu i strąca do piekieł. Moim zdaniem – każdy powinien pić kawę, która mu smakuje. Ale jestem zdecydowanie za tym, żeby wiedzieć jaką kawę się pije i być świadomym konsumentem. Żeby zdawać sobie sprawę czy kawa jest świeża i dobrze zrobiona.

Wiele razy piłam złą kawę, czasem mi nawet smakowała. Ale przejście przez kurs baristyczny i potem próbowanie tysięcy różnych kaw sprawiło, że naprawdę czuję różnicę, kiedy piję kawę z dobrego miejsca, a kiedy przepaloną lurę z podrzędnej kafejki. Niektórzy myślą, że kawa zawsze musi być gorzka, wykrzywiać buzię i dlatego trzeba pakować do niej pół litra mleka. Ja też kiedyś żyłam na latte i cappuccino. Kawa musiała być dla mnie duża (mogła być lura, ale rozmiar się liczył!). A teraz nie wyobrażam sobie dnia bez mojego ukochanego przelewu próbując różnych kaw z mojej ulubionej palarni.

I tak jak jeszcze dwa lata temu niespecjalnie mnie obchodziło czy idziemy na naprawdę wysokiej jakości kawę czy po prostu na kawę, tak dzisiaj w miejscu, gdzie wiem, że kawa jest średnia, idę w herbatę. Ale wiele się zmieniło i teraz już mogę wyliczyć na palcach kawiarnie, które odwiedzam w Warszawie, a które omijam szerokim łukiem (część dlatego, że są za daleko, ale większość z powodu jakości, a raczej niejakości kawy ;-)). Ale mam dzisiaj dla Was absolutne top 5 – moje ulubione najlepsze kawiarnie w Warszawie, które jeszcze nigdy mnie nie zawiodły. I które polecam z całego serca!

Numer 1: Czytelnia – al. Zjednoczenia 46

Czytelnia to zdecydowanie mój ulubieniec, który znajduje się na bliskich mojemu sercu Bielanach (i blisko metra, co dla mnie też istotne) i słynie z najlepszego flat white w mieście. Kawiarnia jest położona w starej kamienicy i jest na tyle mała, że w weekendowe poranki trudno znaleźć tam miejsce, bo jest też popularna wśród wielbicieli długich leniwych śniadań. Ale i tak warto wstąpić nawet tylko po kawę i pójść z nią do pobliskiego lasku bielańskiego na spacer.

Flat white rzeczywiście zawsze jest idealne – czy to mleku krowim czy owsianym (które bardzo polecam) i zawsze ma idealną temperaturę (ostatnio podano mi zimną kawę, więc teraz zwracam na to uwagę ;)). Jest idealnie kremowe i po jednym zawsze ma się ochotę na następne. Uwielbiam też tam skoczyć na szybki przelew albo dripa. A tam naprawdę dbają o to, żeby kawy były najwyżej jakości. Dla mnie Czytelnia to taka bielańska mekka dla kawoszy. I tą mekkę trzeba odwiedzić. Nawet jeśli mielibyście jechać na Bielany tylko dla niej.

To co w niej lubię to też spokój i harmonia. Muzyka nie jest za głośna, słychać głównie odgłos ekspresu do kawy i delikatny gwar rozmów. Choć jest mała uwielbiam jej minimalistyczny wystrój – każdy element tam do siebie pasuje i tworzy spójną całość. Czuć w niej, że jest się w miejscu, gdzie kawę się szanuje i kocha. I czuć, że jest prowadzona przez prawdziwych kawowych pasjonatów, którzy są mega sympatyczni ;-)

Numer 2: Forum – Elektoralna 11

Obok Forum przechodziłam milion tysięcy razy idąc do pracy albo jeszcze wcześniej wchodząc do Klubu Komediowego (kiedy mieli siedzibę przy placu Zbawiciela), ale potrzebowałam troszkę czasu, żeby przekonać się do dużo bardziej minimalistycznego i surowego wystroju niż w Czytelni. Ale kiedy tylko spróbowałam kawy wiedziałam, że będę tam często przychodzić. I tak się dokładnie stało.

Forum prowadzone jest przez Sławka (mistrza Polski Barista 2019) i Ilonę, którzy nie dość, że sprawiają, że kawa jest jak najwyższej jakości to jeszcze tworzą przytulną atmosferę mimo wystroju, który ani trochę przytulny nie jest. Nie dostaniecie tutaj kawy w idealnych filiżankach ze spodeczkami pod kolor, ale dostaniecie kawę idealnie zrobioną i tak pyszną, że będziecie chcieli na nią często wracać. Ja bardzo lubię tam pić przelewy, a czasem zdarzy mi się cappuccino na mleku owsianym, bo smakuje po prostu idealnie.

Do Forum warto też wybrać się na różnorakie warsztaty kawowe (np. z sensoryki) albo na cupping, który odbywa się tam regularnie w soboty. W Forum czuć, podobnie jak w Czytelni, że kawa tu jest królową. I w takim miejscu chce się ją pić i absolutnie trzeba to robić.

Coffedesk – Wilcza 42

Jeżeli znajdziecie miejsce w Coffedesku w jakąkolwiek porę dnia w weekend poza samym otwarciem, to już wygraliście życie. W odróżnieniu od Czytelni i Forum, znajduje się na Śródmieściu, więc automatycznie ma jeszcze więcej klientów i zresztą już urosła do rangi „modnej kawiarni w Warszawie”. Tak modnej, że przez jakiś czas nawet nie chciałam tam chodzić, bo kojarzyła mi się troszkę z lansem i Macbookami na stolikach. A wszystko zmieniło się, kiedy odbierałam tam zamówienie (bo Coffedesk to też sklep z kawą) i bardzo ujęła mnie przemiła obsługa, która na kawie się zna i może o kawie poopowiadać. I od tego czasu staram się bywać tam regularnie (ale niestety najczęściej wszystkie miejsca są zajęte, a do lady jest kolejka na 15 osób ;p).

Coffedesk jest większy niż Forum, ala ma mniej więcej porównywalną liczbę miejsc, bo stoliki są dość luźno rozłożone. Wnętrze jest ładne, a kolor filiżanek pasuje do kolorów foteli (nie zauważyłabym tego nigdy, gdyby nie moja mama ;p). Ale i tak to czym Coffedesk najbardziej czaruje jest oczywiście kawa. W lato mogę śmiało powiedzieć, że nadużywałam tam mojego ulubionego nitro cold brew i cold brew, które mają po prostu mistrzowskie. Pianka na nitro jest taka cudowna, a kawa tak smaczna, że mimo, że jest dość mocna nie mogę nigdy oprzeć się, żeby nie wziąć drugiej. Robią też przesuper przelewy, a kawy mleczne zawsze mają idealne spienione mleko, są delikatne i przyjemne w smaku. Poza kawą mają też smaczne, niezbyt słodkie ciasta, których warto spróbować.

W przypadku Coffedesku pierwsze wrażenie było trochę mylne. Choć nadal uważam, że wiele osób chodzi tam, bo jest to po prostu modne miejsce to wierzę, że większość jest tam dla dobrej kawy, która jest super. A że kawiarnia położona jest w centrum myślę, że jest jedną z najwygodniejszych opcji, szczególnie dla przyjezdnych, więc jeżeli jesteście w stolicy kilka godzin i zastanawiacie się, gdzie pójść na kawę w Warszawie to warto tam trafić i na troszkę zostać ;-)

Na Bank Cafe – pl. Bankowy 4

To największy świeżak w zestawieniu, który odwiedzam ostatnio najczęściej, bo jest mi najbardziej po drodze (jest tuż przy metrze Ratusz Aresnał), a do tego zawsze znajdzie się w nim miejsce, w środku jest przyjemnie, muzyka nie jest za głośno, a kawa jest super. W ogóle to uważam, że pan barista, który zawsze czaruje mi tam latte art powinien dostać jakieś złote ziarno jako nagrodę czy coś takiego, bo te wzorki są po prostu idealne.

Najczęściej wpadam tam na szybki przelew, który jest przepyszny zawsze i zawsze troszkę inny, ale kocham tez ich aeropress lub dripa. Jednak, trochę mi smutno będąc tam i nie zamawiając też cappuccino albo flat white, bo żal mi nie dostać tych pięknych idealnie symetrycznych rozet czy łabędzi (uczyłam się dwa dni latte art i to wcale nie jest takie łatwe, takiego ptaka na wierzchu kawy strzelić). A kawki mleczne tez tam robią bardzo dobre (ostatnio podali mi nieco za zimne cappuccino na owsianym, ale wybaczam, bo generalnie było smaczne ;-)).

Na Bank Cafe to idealnie miejsce nie tylko na kawę, ale też na odstresowanie się wieczorem. Kawiarnia czynna jest chyba do 22, co ja bardzo cenię, bo często umawiam się o 20 na kawę (tak i nawet ją piję, bo i tak mogę potem zasnąć o 23 ;p), a panuje tam taka miła spokojna ciepła atmosfera, że po prostu przyjemnie się tam przebywa. I obsługa jest też przesympatyczna! Mam nadzieję, że ten świeżaczek zostanie z nami już na stałe, bo naprawdę bardzo warto go odwiedzić!

Numer 5: Ministerstwo kawy – ul. Marszałkowska 27/35

Z ostatnią kawiarnia miałam chyba największy problem, ale w końcu zwyciężyła miłość do dobrej kawy. Ministerstwo, podobnie jak Coffedesk, jest zdecydowanie jedną z tych modnych kawiarni, uchodzącą troszkę za ąę i miejsce dla hipsterów, ale taką, którą na pewno warto odwiedzić, bo tam się po prostu kocha kawę i robi się dobrą kawę.

Ministerstwo zresztą to było pierwsze miejsce z naprawdę dobrą kawą w Warszawie, które odwiedziłam i do dzisiaj pamiętam zachwyt, który wtedy przeżyłam nad małą szklaneczkę cortado. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że rozmiar jest mniej ważny niż smak, ale po spróbowaniu zakochałam się w tej kawie od razu, bo była po prostu idealna. Kremowa, mocna i pyszna. I z każdą kolejną kawą, którą tam piłam tylko przekonywałam się, że w Ministerstwie się znają. Ja oczywiście polecam cortado, ale jakąkolwiek tam kawę weźmiecie będzie na 100% pyszna.

Dla mnie zaletą Ministerstwa są też ciasta, trochę na modłę francuską, zawsze świeże i pięknie wyglądające przez gablotkę. Sam wystrój w kawiarni jest dość minimalistyczny, ale przyjemny i czysty, choć dla mnie stoliki są zbyt blisko siebie, ale to taka moja aspołeczność tylko się odzywa ;-) Miło się tam przebywa i na pewno zawsze można wypić tutaj dobrą kawę.

A Wy gdzie lubicie chodzić na kawę w Warszawie? ;-)

Drukuj


1 thought on “Gdzie iść na kawę w Warszawie – czyli moje ulubione warszawskie kawiarnie (subiektywne top 5)”

  • Kawiarnie Czytelnia kojarzę i to bardzo miło. Kiedyś koleżanka mnie tam zabrała jak wpadłam do stolicy. Rzeczywiście kawa była pyszna, rewelacyjna. Chętnie sprawdzę inne polecone przez Ciebie. Zdjęcia piękne. Ściskam Cię mocno

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *