Kotlety mielone z pieczarkami i mozzarellą

W moim domu, kiedy byłam mała mielone mięso oznaczało albo zwykłe smażone, potem (kiedy mama chciała trochę uzdrowić swoją kuchnię) wprowadziła gotowane w bulionie, a czasem zdarzyło się też spaghetti. Ja chciałam tym razem zrobić coś na szybko, więc w mojej głowie były smażone, ale w nieco bardziej oryginalnej wersji wzbogacone startymi pieczarkami, serem mozzarella i ziołami (żeby mały włoski akcenik był ;)). I efekt przerósł moje oczekiwania, bo kotlety mielone z pieczarkami i mozzarellą robi się dosłownie moment, a smakują bajecznie <3 Wyrazista wołowina w połączeniu z delikatną, ciągnącą się mozzarellą, nutką pieczarek i ziół wychodzi naprawdę cudowna! Więc jeśli chcecie coś nowego, a nie chcecie się narobić (bo w końcu weekend, więc powinno się jak najwięcej odpoczywać!) to bardzo polecam kotlety mielone z pieczarkami i mozzarellą. Na pewno Wam wyjdą i na pewno wszystkim posmakują :>

Kotlety mielone z pieczarkami i mozzarellą

(14-16 sztuk= 4-5 porcji)

~ 500 g mięsa mielonego wołowego (wieprzowo-wołowe też da radę ;))
~ 500 g pieczarek
~ 1 kulka mozzarelli (ok. 125 g)
~ 2 łyżeczki ziół prowansalskich
~ 1 łyżka przyprawy do mięs
~ sól, pieprz
~ olej do smażenia

Pieczarki ścieramy na tarce o drobnych oczkach i dokładnie odciskamy z nich wodę (naprawdę zróbcie to z werwą, bo kotlety nie mogą być zbyt wilgotne ;)). Dodajemy mięso i pokrojoną w kosteczkę mozzarellę. Dodajemy przyprawę do mięs, zioła, odrobinę soli (w przyprawie już jest jej trochę, więc nie przesadzajcie ;)) i solidną szczyptę pieprzu. Następnie w dłoniach formujemy kotlety i smażymy z każdej strony na rozgrzanej patelni posmarowanej olejem (użyjcie do tego nasączonej chusteczki, wtedy kotlety nie będą tłuste, a pięknie złociste ;)). Z każdej strony trzymamy po ok. 1-2 minuty na średnim ogniu pod przykryciem. Podajemy z surówkami, sałatkami czy frytkami (u mnie z pieczonymi batatami  i sałatką ;)). Smacznego! :)

Drukuj


4 thoughts on “Kotlety mielone z pieczarkami i mozzarellą”

  • Moja mama czasem robiła gotowane pulpety, ale mielone pojawiały sie o wiele częściej. W rodzinie każdy je uwielbiał (tylko ja odstawałam i ich nie lubiłam) a tato i brat potem często jedli je z chlebem :P Ale kotlety to zawsze były z wieprzowiny – wołowiny to chyba nikt by nie zjadł.. uprzedzenia::P
    Gdybym wpadła do Ciebie z wizytą poprosiłabym o zieleninę :P To gotowe miksy sałat? :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *