Boczniaki po kaszubsku, czyli śledziowa klasyka w wegańskiej wersji

Przyznam Wam szczerze, że w kwestii świąt moja rodzina jest tradycjonalistką. Nie przepada za ekscesami i wydziwieniami. Chce ryby po grecku, karpia po żydowsku, pasztecików z kapustą i pieczarkami, pierogów z kapustą i grzybami i sałatki jarzynowej, bo to od lat jadało się u nas podczas Wigilii i na te dania wszyscy najbardziej czekają. Czasem uda mi się dostawić do stołu coś innego, ale zawsze budzi to trochę nieufność i lepiej, żeby nie zastępowało żadnego innego dania, bo będzie płacz i zgrzytanie zębami. Więc, jeżeli już coś wymyślam, to idę w roślinność, bo to coś nowego i chyba głównie dlatego możecie zauważyć, że w tym roku postawiłam na przygotowanie wegańskich potraw wigilijnych. Mam nadzieję, że to Wam nie przeszkadza i macie pewnie już sprawdzone tradycyjne przepisy, więc mam nadzieję, że moje, nieco mniej szablonowe, trafiają w Wasze gusta. I tym bardziej liczę na to, że z entuzjazmem przyjmiecie boczniaki po kaszubsku, czyli śledziowy klasyk w wegańskiej wersji. Prawdę mówiąc nie znoszę śledzi, jadłam je kilka razy dosłownie na ostrzu widelca i jestem zupełnie pewna, że to nie moje smaki. Ale kolega mojego S., który lubi gotować, bardzo polecił mi przygotowanie boczniaków w pomidorach a la śledzie, więc zabrałam się do pracy i muszę powiedzieć, że wyszły przepyszne! Nie smakują jak śledzie (bo wtedy na pewno bym ich nie chwaliła ;p), ale mają taki fajny rybny posmak i lekko gumowatą konsystencję (jak to boczniaki), które idealnie pasują do cebulowo-pomidorowego toppingu. Dla mnie boczniaki po kaszubsku to zdecydowanie odkrycie grudnia i myślę, że w tym roku na pewno dumnie staną obok tradycyjnych śledzi na naszym wigilijnym stole. I Wam też to serdecznie polecam ;-)

Boczniaki po kaszubsku

(1 słoiczek – 2-3 porcje)

~ 250 g boczniaków
~ 1 płat nori (ok. 3 g)
~ 1-2 łyżki oleju

Boczniaki myjemy i kroimy na długie paski (mniejszych właściwie w ogóle nie trzeba kroić, a większe wystarczy pokroić na połówki). Płat nori kroimy na mniejsze kawałki. Na patelni rozgrzewamy olej. Wrzucamy boczniaki i nori. Smażymy z każdej strony, aż boczniaki się lekko zarumienią. Odstawiamy. 

~ 1 łyżeczka oleju
~ 250 g boczniaków
~ 2-3 łyżki octu jabłkowego
~ 2 łyżki sosu sojowego
~ 100 g przecieru pomidorowego
~ 1 listek laurowy
~ 2 ziarenka ziela angielskiego
~ 2-3 ziarenka czarnego pieprzu
~ szczypta cynamonu
~ szczypta soli

Na oleju podsmażamy posiekane drobno cebule. Gdy cebula zacznie się lekko rumienić dolewamy ocet jabłkowy, sos sojowy oraz dodajemy listek laurowy, ziele angielskie i czarny pieprz. Dusimy na ogniu jeszcze ok. 3-4 minuty w razie potrzeby dolewając 1-2 łyżki wody.

Gdy cebula zmięknie dodajemy przecier pomidorowy i 3-4 łyżki wody. Doprawiamy cynamonem i solą do smaku (sos sojowy jest już słony, więc nie trzeba dużo dodawać). Mieszamy i trzymamy na ogniu ok. 2-3 minuty. Zdejmujemy z ognia i wyjmujemy listek laurowy, ziele i pieprz (nie jest trudno je znaleźć ;-)). 

Na dno słoiczka (ok. 500 ml) wkładamy 1/3 boczniaków. Przykrywamy 1/3 masy pomidorowej. Układamy kolejne 1/3 boczniaków i 1/3 masy pomidorowej i powtarzamy. Odstawiamy do ostygnięcia. 

Gdy ostygną zakręcamy wieczko słoiczka i odstawiamy do lodówki. Najlepiej zostawić je na noc, żeby dobrze przeszły masą pomidorową. Można przechowywać do kilku dni w lodówce. Smacznego :-)

Drukuj


1 thought on “Boczniaki po kaszubsku, czyli śledziowa klasyka w wegańskiej wersji”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *